Filmy

Sandaczowe manewry

Rzeka Ebro, a raczej zlokalizowane na niej zbiorniki zaporowe słyną przede wszystkim z olbrzymiej populacji wielkich sumów. Jeżdżą tam znawcy tych ogromnych ryb, jak również amatorzy spotkań z karpiami. Spotyka się m.in. wielu Polaków, lecz tylko niewielu z nich wybiera się tam na sandacze, a jeszcze szczuplejsze grono nastawia się specjalnie na okonie. Pręgowane drapieżniki są dla naszych rodaków odwiedzających łowiska na Ebro tylko przyłowem, nie zawsze pożądanym. A gdyby tak wybrać się specjalnie na nie, jak wielu innych wędkarzy z całej Europy?

Ebro nie tylko sumami stoi...Postanowiliśmy więc sprawdzić, czy warto poświęcić czas na drapieżniki zamieszkujące tamte wody, i te pstrykające, i te garbate. Początkowo wszystko szło dobrze; wysyłane znad rzeki relacje brzmiały zachęcająco. Pogoda spłatała nam jednak nielichego figla i wędkowanie zamieniło się w sport ekstremalny.

Mieliśmy okazję przetestować nasze umiejętności i zawartość pudełek w warunkach skrajnie niekorzystnych. W ruch poszły czeburaszki i inne mniej lub bardziej popularne wynalazki, przećwiczyliśmy też różne techniki ich prowadzenia. Była to bardzo cenna lekcja, którą powinien przerobić każdy spinninista. A przynajmniej zobaczyć, jak poradzili sobie inni.