Extremefishing Team - Islandia

Dzięki wsparciu Eventur Fishing udało się nam jesienią dotrzeć na Islandię. Koniec sezonu, a właściwie już po sezonie, po wielu przygodach wylądowaliśmy w Issafjord, skąd dotarliśmy do bazy w Flateyri, maleńkiej rybackiej osady na dalekim, północno-zachodnim cyplu wyspy.

Tubylcy patrzyli na nas jak na nieszkodliwych wariatów, bo pogoda, która tu zawsze jest dynamiczna, nie zapowiadała szans na wyjście na Ocean. Ale jak zwykle szczęście nam sprzyjało! Udało się i połowić, a dzięki przechodzącym sztormom także... pozwiedzać.

eft islandia1
Dopiero po obejrzeniu nieco podmontowanego materiału filmowego, który przy okazji kręciliśmy dla WMH, dowiedzieliśmy się, ile złowiliśmy ryb! W ciągu niepełnych trzech dni pływania były dorsze przekraczające 120 cm (życiówki) i spotkanie z halibutem +100 kg (przegrane) i walka z chorobą morską (wygrana przez niektórych…) Wszystko to będzie w naszym filmie. Kiedy nie dawało się wypłynąć robiliśmy dalekie wypady krajoznawcze, dzięki którym już wiemy, że trzeba tam wrócić w przyszłym roku. Widok setek ponadmetrowych potokowców idących na tarło do dziś spędza nam sen z powiek… Dorsze dorszami, ale ryby z płetwą tłuszczową podniecają nas najbardziej! To była wyprawa na inną planetę. Niezapomniane widoki, jakże obce mieszkańcom Niziny Mazowieckiej. Lodowce, wodospady, wulkany, gejzery, przerzucanie setek kilogramów ryb wciągu dnia… Skumulowana dawka niezapomnianych wrażeń. Aby do wiosny!

eft islandia2