Extremefishing Team - Bornholm

Po latach wędrówek nad pomorskimi rzekami w pogoni za trotką, zaczęliśmy tęsknić za jakąś odmianą...

Bornholm4
Oczywiście do dziś Pomorze to kraina do której się wraca, gdzie wciąż można złowić piękną rybę, ale zaczęło nas ciągnąć dalej. Dalej, znaczyło na Bornholm! Łowienie w wodzie sięgającej do pach, często przewalającej się nad głową. Karkołomna wędrówka do miejscówek. Walka z falami spychającymi z kamienia do którego trzeba brodzić kawał drogi w lodowatej wodzie. Turlające się pod stopami oślizłe kamienie. Po kilka kąpieli dziennie, zanim nie nauczyliśmy się używać kijów do brodzenia…

Bornholm2
Tak, Bornholm stworzył podwalinę pod to, co miało się wydarzyć później. Może stąd ogromny sentyment jakim darzymy tę przepiękną wyspę. To tam nauczyliśmy się wypuszczać „brązowe ryby”. Poznaliśmy nowe przynęty i nowe techniki. Tam zacząłem łowić na spidolino, gdzieindziej dźwięcznie nazywane bombardą.

Bornholm3
Wreszcie pojechaliśmy tam z łódką. Otworzyły się przed nami nowe możliwości. Najpierw próbowaliśmy trollować przy brzegu tak, jak robiliśmy to na Zatoce Puckiej - z ręki...

Bornholm6
Aż wreszcie złowiliśmy nasze pierwsze trollingowe łososie, przy okazji przeżywając horror na małej łodzi, podczas gwałtownego załamania pogody. Pływaliśmy z portu w Svaneke aż pod Christianso, gdzie udało się nam wyczaić „łososiową autostradę” na przełamaniu dna z 60 na 80 metrów.

Bornholm
Pomimo że znamy na Bornholmie chyba każdą miejscówkę i każdy kamień z którego można wygodnie łowić, wciąż nas tam ciągnie. I do dziś uważam, że Bornholm to wspaniałe miejsce, w którym można zdobyć ostrogi hardkorowca.

Bornholm