Relacja trollingowa EFT

Pierwsze miesiące tego roku postanowiliśmy wykorzystać na szlifowanie formy trollingowej. Pogoda nie ułatwiała sprawy.

Hel
Tak jak narciarzom brakowało śniegu, tak my mieliśmy powód do narzekania z powodu nadmiaru wiatru. Od stycznia do marca na zatoce cały czas wiało zbyt mocno nawet dla większych łodzi. Praktycznie mogliśmy zrobić tylko dwa krótkie wypady.

Hel4
Paweł na swojej „Kaji” i ja na „Baśce” oraliśmy okolice małego i dużego toru wodnego, zdobywając nowe doświadczenia. Ryby dopisały, chociaż pewien niedosyt został. Niemal za każdym razem kiedy udawało się znaleźć miejsca obfite w ryby, coś się wydarzało - a to nadpływały wielkie trawlery skutecznie wyganiając nas z łowiska, a to spadała mgła napędzając stracha że przemiele nas jakiś wielki statek – taki rozpędzony kontenerowiec, który ma chyba ćwierć kilometra od dziobu do rufy, z poziomu pokładu skylli robi piorunujące wrażenie.

Hel3
Szczytem była zmiana pogody, kiedy w ciągu pięciu minut rozdmuchało się tak, że zanim zwinęliśmy zestawy i dopłynęliśmy do Helu wiała już dobra „piątka”. Odległość do portu macierzystego „Warszawa” uniemożliwia kilkudniowe oczekiwanie na dobrą pogodę.

Hel2
Trzeba będzie coś z tym zrobić… Mimo wszystkich przeciwności nasze wyjazdy pozwoliły zdobyć kilka nowych spostrzeżeń, materiał zdjęciowy, parę ujęć do filmu który przygotowujemy i zaostrzyły apetyty na sesję wiosenną, o której niebawem...

Hel6